Max Factor, Creme Puff (Puder w kompakcie 2 w 1)

2/21/2013


Jeśli chodzi o pudry w kamieniu, wypróbowałam już ich kilka, może kilkanaście. Mam swoich ulubieńców i tych, po których drugi raz na pewno nie sięgnę. Nie chcę dziś wymieniać firm, reklamować, czy wręcz przeciwnie robić antyreklamy. Dziś skupiam się na pudrze w kamieniu, który zaliczam do kategorii „ulubione” - Max Factor, Creme Puff 2 w 1 :)


"Kiedy Max Factor wprowadził na rynek Creme Puff w 1953 roku, nikt nie mógł przewidzieć, że ten łatwy w stosowaniu, nieskomplikowany produkt będzie kosmetycznym bestselerem przez niemal 50 lat! Niezwykłe połączenie dwóch własności: podkładu w kremie i sypkiego pudru zaistniał w historii jako jeden z najpopularniejszych kosmetyków wszech czasów. Stał się wzorcem dla wielu podobnych podkładów, które w późniejszych latach nieomal każda firma kosmetyczna włączała do swojej oferty"

Puder jest kryjący, pomaga zatuszować drobne niedoskonałości cery i powoduje, że skóra nie świeci się zachowując matowy wygląd przez cały dzień. Zawiera filtry przeciwsłoneczne, które zabezpieczają skórę przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych, co jest szczególnie istotne podczas lata i zimy.





O PLUSACH słów kilka. Puder matuje na wiele godzin, bardzo dobrze kryje, nie podkreśla przesuszonych skórek, sprawia, że skóra staje się jedwabiście gładka. Dobrze dobrany kolor idealnie komponuje się z cerą, dzięki czemu makijaż wygląda naturalnie. Ma lekką, aksamitną konsystencję. Jest to kosmetyk 2 w 1, łączący w sobie cechy podkładu oraz pudru. Ja używam go, jako wykończenie makijażu, czyli jako puder. Jedna cienka warstwa wystarczy, aby idealnie zmatowić cerę, wyrównać koloryt i na nadać gładki satynowy efekt na wiele godzin:) Nie tworzy smug, zacieków, nie zauważyłam najdrobniejszych plam, czy nierówności- rozprowadza się równomiernie, z łatwością, nie zatyka porów. Używam go od ponad miesiąca prawie co dziennie i jego zużycie jest minimalne, wręcz nie widoczne, więc moim zdaniem jest bardzo wydajny.   

Max Factor, Creme Puff dostępny jest w aż 9 odcieniach. Zauważyłam, że wszystkie są nieco ciemniejsze, niż standardowe pudry. Dlatego podczas zakupu warto się przyjrzeć. Ja na szczęście trafiłam na odcień idealny, dopasowany do mojej skóry – 05 TRABSLUCENT, odcień transparentny. Po raz pierwszy tak dobrze udało mi się dobrać kolor:) 



Jedynym MINUSEM jest dla mnie jego zapach. Na pewno zszokuję tym wiele osób, bo puder ten jest chwalony właśnie za zapach. Dla mnie jest zbyt mocny duszący, przypominający perfumy, które przysłowiowo używają starsze panie (te w granatowych flakonikach ze złotą zakrętką – na pewno wiecie, o czym mówię:))

PROPONOWANE POSTY:

28 komentarze