CRANBERRY & LIME BOMB COSMETICS

1/16/2014

Przedstawiam drobnoziarnisty, naturalny peeling ‘cranberry & lime’ na bazie oleju ze słodkich migdałów, z dodatkiem naturalnych olejków eterycznych z czarnego pieprzu oraz limetki, który przeleżał w mojej „poczekalni” na swoją kolej, a dziś żałuję, że ta kolej nastała tak późno. Genialny produkt, o którym muszę Wam szybko napisać!  

Ten doskonały scrub pod prysznic ma słodki, owocowy aromat z cierpką nutką limetki. Przypomina mi zapach cytrynowej mamby z lekką nutą goryczy, a po spłukaniu pozostawia na skórze niesamowity i długotrwały aromat, który przypomina mi zieloną herbatę i unosi się w powietrzu przez kilka godzin! Oleista baza sprawi, że po dokładnym oczyszczeniu ciała z martwego naskórka, peeling dodatkowo pozostawi na nim cudownie jedwabistą warstwę odżywczego olejku, która pozostaje z nami nawet po kąpieli, nawilżając i wygładzając skórę! Mimo, że nie przepadam za peelingami, które pozostawiają na skórze tłustą warstwę i mają w swoim składnie parafinę, ten peeling wyjątkowo się u mnie sprawdził i o dziwo jestem zachwycona efektem widocznym po jego zastosowaniu. To kosmetyk wielofunkcyjny, który w bardzo delikatny sposób oczyszcza skórę, sprawiając, że jest jedwabiście gładka, dodatkowo nawilża ją i uelastycznia.    

 
Zapach, który kosmetyk pozostawi na naszej skórze, to soczyste, owocowe akordy żurawin i cierpkiej limetki z dodatkiem nut truskawki, maliny, śliwki, brzoskwini, jabłek i porzeczek oraz akcentami białych kwiatów na drzewnej bazie. Mamy więc do czynienia z niesamowicie intensywnym i soczystym aromatem. Peeling ma energetyczny seledynowy kolor i wypełniony jest czerwonymi pestkami żurawiny. Całość tworzy idealną kompozycję dla naszych zmysłów.  

 
JAK UŻYWAĆ PEELINGU?
 
Tu chyba nikogo nie zaskoczę, ponieważ każda z nas wie, jak peelingów używać. Należy (podobno) wymieszać go dobrze przed użyciem, chociaż ja do tego zalecenia się nie dostosowałam, a mimo wszystko peeling miał jednolitą masę. Następnie należy nabrać niewielką ilość z pojemniczka i wmasować w skórę lekkimi, okrężnymi ruchami, a następnie spłukać.

Jakiś czas temu pisałam o moim odkryciu, czyli wciąż niezmiennym ulubieńcu – pieniącym peelingu o zapachu soczystych mango (recenzję możecie zobaczyć TUTAJ). Porównanie tych dwóch peelingów i wskazanie lepszego jest rzeczą niemożliwą, ponieważ każdy z nich jest inny i mimo tego, że ich zadaniem jest złuszczanie martwego naskórka, nie boję się stwierdzić, że mają zupełnie inne właściwości. Peeling cukrowy mango pięknie matuje skórę, natomiast soczysta limonka w wersji solnej nawilża ją i uelastycznia pozostawiając lekko tłustą warstwę. Dwie sprzeczności, dwa świetne produkty, które warto mieć w łazience. 

SKŁAD: Sodium Chloride, Sucrose, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond ) Oil, Sesamum Indicum (Sesame) SeedOil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed, Parfum (Fragrance), Piper Nigrum (Pepper) Fruit Oil, Aqua(Water), Cymbopogon Schoenanthus Oil, Benzyl Benzoate, Linalool, Geraniol, Limonene, Citral, CI 19140 (Yellow 5), CI 42090 (Blue 1).


Peelingi dostępne są na stronie www.homedelight.pl Czarna porzeczka już czeka w kolejce :)

PROPONOWANE POSTY:

28 komentarze