GARNIER, FRUCTIS COLOR RESIST

5/07/2014

O szamponach do włosów pisać nie lubię, ponieważ wydaje mi się, że nie jestem obiektywna w tej kwestii. Odżywki, maski, olejki jak najbardziej, ale czym może różnić się jeden drogeryjny szampon od drugiego drogeryjnego szamponu? Kolorem, zapachem, etykietą na opakowaniu i marką? Czy szampon do włosów farbowanych różni się czymś od szamponu do codziennego stosowania, do włosów normalnych? Postaram się odpowiedzieć na te pytania  w dzisiejszym wpisie, przedstawiając nowy szampon marki Garnier.

Zatrzymaj efekt WOW!
Czy po koloryzacji kolor Twoich włosów jest błyszczący, lecz z każdym myciem blaknie, a włosy stają się matowe i suche? Zachowaj uczucie świeżego koloru po każdym myciu! Formuła szamponu wzbogacona o olejek z nasion lnu, znany z właściwości ochronnych oraz o jagody acai bogate w składniki odżywcze. Skutecznie chroni kolor, a przy każdym myciu nadaje włosom miękkość i blask. Rezultat? 10 tygodni ochrony koloru! Włosy są pełne blasku i wyglądają jak pierwszego dnia po koloryzacji.

Kosmetyki do włosów Garnier nie należą do moich ulubionych i raczej ich unikam, odkąd kilka lat wstecz trafiłam na szampon okropnie kołtuniący moje włosy, który sprawił, że stały się przesuszone, a ja miałam problemy z ich rozczesywaniem. Serii nie pamiętam i nie chcę pamiętać. Poza wyjątkiem, jakim była seria wzbogacona o formułę 3 olejki - z oliwek, awokado i pestek czarnej porzeczki, która jako jedyna mnie zachwyciła, pozostawiając włosy miękkie i gładkie, nie chciałam mieć nic wspólnego z pielęgnacją włosów od Garnier. Kusił mnie jedynie zapach szamponów i odzywek, który od lat zachwycają swoją owocową soczystością. 

Włosów nie farbuję często, ponieważ jak już wspominałam wielokrotnie, ich naturalny kolor jest ciemno brązowy, a każda brązowa farba wygląda na nich tak samo – po co wiec je niszczyć? Średnio raz na trzy miesiące dodaję im blasku i poprawiam intensywność koloru farbą. Nigdy nie sięgam po szampony i odżywki przeznaczone specjalnie do włosów farbowanych, ponieważ wydaje mi się, że działają w identyczny sposób, jak zwykły szampon do normalnych włosów. Wolę postawić na nawilżenie, regenerację i wzmocnienie włosów suchych, bądź pozbawionych blasku. Lubię jednak poznawać nowości i robiąc wszystkim na przekór, próbować na własnej skórze kosmetyki, które zbierają negatywne opinie. Nowy Garnier Fructis Color Resist do włosów farbowanych zebrał ich mnóstwo. Podobno miał kołtunić, powodować łupież, sklejać włosy. Od początku powinnam więc być sceptycznie nastawiona, ale na szczęście na moich włosach sprawdził się bardzo dobrze. Nie przesusza moich włosów i, co najważniejsze nie wywołał u mnie łupieżu. Ma gęstą kremową konsystencję i przyjemny owocowy zapach (wyczuwam arbuza!). Podczas mycia dobrze się pieni i jest bardzo wydajny. Dobrze oczyszcza włosy i sprawia, że po myciu są miękkie i ładnie błyszczą. Zapach po zastosowaniu szamponu niestety szybko się ulatnia i tu musimy liczyć tylko na odżywkę. Szampon sprawia, że moje włosy są sprężyste i nie wiem, czy zaliczyć to do jego wad, czy zalet – nie obciąża włosów, ale osobiście wolę, gdy są bardziej wygładzone. Niestety zamiast wygładzenia, zauważyłam, że włosy się puszą, z każdym myciem coraz bardziej, co bez wątpienia nie zaliczam do plusów tego kosmetyku. Jeśli chodzi o wzmocnienie koloru po farbowaniu, nie zauważyłam. Oceniam więc szampon pod kątem klasycznych właściwości.


PROPONOWANE POSTY:

11 komentarze